Magazyn astronautyczny
STRONA GŁÓWNA
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa
Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

  • Fantastyka mnie nie interesuje
  • Chruszczow uwierzył, że start Sputnika udał się dzięki socjalizmowi
  • CIA popełniła błąd w ocenie radzieckich możliwości
Mylili się pisarze fantaści i futuryści w swoich prognozach tworzonych przed 100 laty, a dotyczących stopnia rozwoju techniki w XX wieku. Nie byli w stanie przewidzieć wielu osiągnięć współczesnej cywilizacji zaskakującej nieraz nas samych. Nawet wizjoner Konstanty Eduardowicz Ciołkowski, zmarły w 1935 roku, przewidywał, że pierwsze loty kosmiczne nastąpią w XXI wieku, oko-ło 100. rocznicy rewolucji październikowej przypadającej w 2017 roku.

"Prosimy o skomentowanie możliwości wykorzystania sztucznych satelitów Ziemi. Jak sądzicie, kiedy będą one wynoszone w przestrzeń kosmiczną?" - zapytano w ankiecie skierowanej w 1955 roku przez ówczesnego prezydenta Akademii Nauk ZSRR do najwybitniejszych radzieckich naukowców.

Odpowiedzi były różne. Jedni z respondentów zgłaszali rzeczowe propozycje zastosowań sztucznych satelitów Ziemi, inni byli sceptycznie nastawieni: "Przewidu-ję, że przedarcie się człowieka w kosmos nastąpi nie wcześniej niż w roku 2000", "Nie mam żadnego wyobrażenia, jakie praktyczne zastosowanie mogłyby mieć sztuczne satelity Ziemi" - brzmiały niektóre odpowiedzi. A jeden z szacownych autorytetów naukowych, zapewne z lekka obrażony faktem skierowania do niego tej ankiety, odpisał z godnością: "Fantastyka mnie nie interesuje".

Przypomnijmy, był rok 1955. Zaledwie dwa lata później na orbitę wokółziemską wyniesione zostały dwa pierwsze Sputniki, a wkrótce, w kwietniu 1961 roku Gagarin zakrzyknął radośnie, ogarnięty euforią niezwykłej wyprawy: - Pojechali!

Tymczasem już na początku lat pięćdziesiątych opracowano w radzieckim Biurze Konstrukcyjnym Siergieja Pawłowicza Korolowa podstawowe założenia pierwszego Sputnika. Aby uzyskać zgodę, a przede wszystkim środki na prowadzenie prac, S.P. Korolow dotarł do samego Stalina. Uzyskał tę audiencję u Stalina, by zameldować mu o pracach nad rakietą strategiczną R-5 zdolną do przenoszenia bomby atomowej. To mogło być w zasięgu zainteresowań przywódcy ZSRR. W informacji przygotowanej do tej rozmowy Korolow nawet nie próbował tłumaczyć Stalinowi, jakie inne wykorzystanie może mieć taka rakieta nośna, nie mógł nawet myśleć o tym, by przekonywać wodza do idei lotu orbitalnego sztucznego satelity Ziemi, a później człowieka w statku kosmicznym. Przed wejściem do gabinetu Stalina pouczono go, żeby nie zadawał żadnych pytań, by wyrażał się jak najbardziej zwięźle. Niewielką teczkę, w której miał na trzech kartkach przygotowany konspekt meldunku, odebrano mu.

Stalin odpowiedział na moje przywitanie, ale ręki nie podał - wspominał tę rozmowę Korolow. Słuchał milcząc, prawie nie wyjmując fajki z ust. Chwilami przerywał mi, zadając krótkie pytania. Zachowywał powściągliwość. Nie wiedziałem - aprobuje to co mówię, czy nie. Wystarczyło, żeby Stalin powiedział "nie", a w mgnieniu oka jego "nie" stawało się prawem. Taka była sytuacja.

W pół roku po śmierci Stalina jego miejsce zajął Nikita Siergiejewicz Chruszczow. Jego wiedza o polityce i o świecie współczesnym, jak próbował go później usprawiedliwiać jego zięć, dziennikarz, redaktor naczelny radzieckiego dziennika "Izwiestia", Aleksiej Adżubej, pochodziła głównie z wieczorowych kółek wiedzy marksistowskiej, a jednak to za sprawą właśnie Chruszczowa Związek Radziecki jako pierwszy przeprowadził start sztucznego satelity Ziemi - i jakby nie było wyprzedził w tym Stany Zjednoczone. Chruszczow bowiem był fanatycznie przekonany o wyższości systemu socjalistycznego nad rozsadzanym wewnętrznymi sprzecznościami kapitalizmem. I kiedy po sukcesie pierwszego Sputnika i niedługo potem pierwszej pilotowanej wyprawy kosmicznej Gagarina, mówiono mu i pisano w radzieckiej publicystyce, że te osiągnięcia przyszły tylko dzięki socjalizmowi, to święcie w to wierzył. I przeznaczał nieprawdopodobnie wielkie pieniądze na udowadnianie światu i samym ludziom radzieckim, że tak jest w istocie.

Wydaje mi się - pisał już w 1954 roku Główny Konstruktor S.P. Korolow do prezydium Akademii Nauk ZSRR - że w obecnym czasie byłoby właściwe zorganizowanie wydziału naukowo-badawczego dla przeprowadzenia pierwszych prac eksperymentalnych zmierzających do przygotowania sztucznego satelity Ziemi. A 30 sierpnia 1955 roku w gabinecie wiceprezydenta AN ZSRR zwołano tajne zebranie, w którym uczestniczyli S.P. Korolow, M.W. Kiełdysz, B.P. Głuszko, M.A. Ławrientiew. Korolow oświadczył zebranym: - Za rok, półtora będziemy mieli rakietę nośną. Nie można tracić czasu. Potrzebny nam jest program naukowy, konieczne są instytuty, które przygotowałyby urządzenia i aparaturę dla 5-6 satelitów.

W tym samym czasie, latem 1955 roku, tysiące łagierników i żołnierzy zaczęły budowę tajemniczego kolosalnego obiektu w stepie Kazachstanu, w rejonie ujścia Syrdarii do Jeziora Aralskiego. Prace te były okryte szczelną zasłoną tajemnicy państwowej o znaczeniu strategicznym. Nawet inżynierowie z nadzoru technicznego z początku nie wiedzieli co właściwie budują. Dopiero gdy zalano betonem potężne słupy podpierające stanowisko startowe, stało się jasne, że powstaje kosmodrom. Lokalizacja jego była ściśle tajna - w komunikatach TASS po pierwszych kosmicznych startach określano go mianem kosmodrom Niski. A kiedy trzeba było w końcu opublikować jego współrzędne geograficzne, to do publicznej wiadomości podano dane nie pokrywające się z rzeczywistymi, dla zmylenia obcych wywiadów. Jednakże Amerykanie o potężnym radzieckim kosmodromie wiedzieli od początku jego budowy, bo na rozległej odkrytej przestrzeni stepu w żaden sposób nie da się ukryć robót budowlanych o takiej skali.

Zastanawiające jest to, że doniesienia CIA sygnalizujące radzieckie przygotowania do pierwszych kosmicznych startów nie były we wpływowych kręgach władzy w USA traktowane z należną im powagą. Uważano je za przesadne zawierzanie radzieckim przechwałkom bez pokrycia. I nie przeznaczano tam zbyt wielu pieniędzy na rozwijanie techniki rakietowej. Także w Ameryce decydentom i środowiskom naukowym zabrakło wyobraźni, by przewidzieć gwałtowny skok cywilizacyjny, jaki nastąpił zaledwie kilkanaście lat później - w dużym stopniu za sprawą technologii rozwijanych dla potrzeb przemysłu aerokosmicznego.


Marek Jarosiński



Nocny start rakiety nośnej Sojuz, unowocześnionej wersji rakiety A-1, która w październiku 1957 roku wyniosła na orbitę wokółziemską pierwszego Sputnika


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec