Magazyn astronautyczny
STRONA GŁÓWNA
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa
Za ciasne buty na Długi Marsz

Każdego dnia można spodziewać się startu pierwszych chińskich kosmonautów na orbitę wokółziemską


Czekamy na tajkonautów

Pomysł silnika rakietowego narodził się podobno jakieś tysiąc lat temu właśnie w Chinach. Znano tam tekturowe tuleje napełniane czarnym prochem strzelniczym. Również pierwszą znaną z nazwiska ofiarą prób rakietowych był Chińczyk. Około roku 1500 mandaryn Wan Hu zginął po zapaleniu rakiet prochowych umieszczonych w tronie, na którym chiński dostojnik chciał wzlecieć w przestworza. Ale to było dawno, bardzo dawno temu.

W czasach nam (jako tako) współczesnych, gdy w kwietniu 1970 roku Chiny wprowadziły na orbitę wokółziemską pierwszego własnego sztucznego satelitę Ziemi o nazwie Chiny-1, stały się piątym krajem po ZSRR, USA, Francji i Japonii, dysponującym technologią kosmiczną. Od samego początku chińskie wzloty kosmiczne miały wojskowy charakter. Już drugi satelita z serii "Chiny" miał zadania ściśle wojskowe, także następne prowadziły fotograficzną i być może telewizyjną obserwację wywiadowczą zarówno wobec Związku Radzieckiego, jak i Stanów Zjednoczonych.

Chińskie sztuczne satelity Ziemi miały też zadania gospodarcze i naukowe. W sferze zainteresowań chińskich specjalistów leży łączność satelitarna, obserwacje zjawisk meteorologicznych na Ziemi, geologia kosmiczna, tj. wykrywanie z wysokości orbity wokółziemskiej złóż surowców mineralnych, obserwacja mórz i oceanów, systemy nawigacyjne, obserwacje astronomiczne.

Od lat w Chinach mówi się też o wyższego rzędu aspiracjach,o planach przeprowadzenia załogowych lotów kosmicznych. W europejskiej prasie specjalistycznej zaczęto pisać na ten temat po wyniesieniu obiektu Chiny-7 wprowadzonego na orbitę okołoziemską 7 grudnia 1976 roku, którego lądownik został sprowadzony na Ziemię po dwóch dobach lotu. Jego masa wynosiła podobno 2400 kg (lądownik legendarnego radzieckiego Wostoka miał tylko trochę większą masę - 2460 kg). Podobnie rzecz się miała z obiektem Chiny-8 wyniesionym na orbitę w styczniu 1978 roku, jego lądownik został sprowadzony do lądowania po kilku dobach lotu wokółziemskiego.

Przypuszczenia, iż mogły to być prototypy kabiny załogowej nie zostały zaprzeczone przez stronę chińską, a nawet w wypowiedzi wiceministra ChRL do spraw nauki i technologii Fang-Wi z 1978 roku znalazła się wzmianka o programie załogowych stacji orbitalnych i automatycznych sond międzyplanetarnych. Zostało to ujęte w planie ośmioletnim, tj. do roku 1986. Jak wiadomo te ambitne plany nie ziściły się.

Chociaż właśnie w 1986 roku, w sierpniu, w Pekinie oficjalnie poinformowano, że rozpoczęto w Chinach nabór kandydatów do pierwszej grupy kosmonautów. Przygotowywano ich do lotów orbitalnych na pokładzie załogowych chińskich statków kosmicznych. Podano wówczas, że szkolenie kandydatów przeprowadzane jest w symulatorze kabiny załogowej z kompletnym wyposażeniem. Opracowano systemy zabezpieczenia życia kosmonauty, włączając w to systemy kontroli stanu gazowego atmosfery kabiny, utrzymania właściwej temperatury i ciśnienia. Pekińska gazeta Żenmin Żibao donosiła o przeprowadzanych w Centrum Kontroli Lotów Kosmicznych w Sian (w środkowej części kraju) pierwszych treningach kandydatów do kosmicznych startów.

W tym samym czasie Związek Radziecki, na czele którego stał w tym czasie sekretarz generalny KPZR Michaił Gorbaczow, zaproponował Chinom podjęcie współpracy naukowo-technicznej, także w dziedzinie kosmonautyki. Podczas uroczystej akademii we Władywostoku latem 1986 roku Michaił Gorbaczow ogłosił ofertę przeprowadzenia lotu kosmicznego kosmonauty chińskiego na pokładzie radzieckiego statku kosmicznego.

Władze Chin jednak nie kwapiły się do tak paternalistycznie sformułowanej propozycji. Stawiały na własną technologię kosmiczną. Znane są trzy typy chińskich rakiet nośnych: trzystopniowa CZ-1 i jej modyfikacja CZ-1c, dwustopniowa CZ-2 i największa, trzystopniowa CZ-3, zdolna do wynoszenia obiektów na orbitę geostacjonarną (36 tysięcy km). Program tych startów i same rakiety nazwano Długim Marszem na cześć ofensywy Chińskiej Armii Czerwonej podczas wojny domowej. Przez minione dwa dziesięciolecia chińscy uczeni i konstruktorzy pracowali także nad kabiną załogową, która miałaby być wynoszona przez modyfikacje tych rakiet nośnych.

Jednak pierwsi chińscy kandydaci do wypraw kosmicznych wyselekcjonowani w latach osiemdziesiątych nigdy w kosmos nie polecieli, różne trudności - w tym rzecz jasna także finansowe - sprawiły, że program nie został dokończony.

Powrócono do pomysłu wysłania w kosmos chińskich kosmonautów w roku 1992. Wybrano kolejnych kandydatów, dwóch z nich - o nazwiskach Wu Jie i Li Qinglong, skierowano na mocy umowy z Rosją, na szkolenie do podmoskiewskiego Centrum Przygotowania Kosmonautów w latach 1996-97. Mieli tam nietypowy status, ponieważ program ich szkolenia obejmował jedynie naziemną część przygotowań do lotu kosmicznego. Chińscy kursanci zachowywali się też nieco inaczej niż inni zagraniczni kandydaci na kosmonautów. Nie tylko bardzo przykładali się do nauki, jak wszyscy kandydaci, dla których szkolenie tego rodzaju jest niepowtarzalną życiową szansą, ale też nastawieni byli na dokładne rejestrowanie pamięci wszystkiego, co zobaczyli i czego dotknęli.

Prawdopodobnie sporządzali bardzo szczegółowe notatki utrwalające rozwiązania techniczne, z jakimi zostali w trakcie szkolenia zapoznani, procedury pilotowanych kosmicznych startów, manewrów orbitalnych i schodzenia do lądowania załogowych statków kosmicznych, elementy metodyki szkolenia kandydatów na kosmonautów itp. Rosjanie nie przeszkadzali im w tak skrupulatnym gromadzeniu informacji tego rodzaju, bowiem już dawno nie stanowią one ściśle ochranianej tajemnicy, rosyjska kosmonautyka funkcjonuje obecnie jakby z rozpędu, według schematów i rozwiązań technicznych wywodzących się jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Obaj pilni kursanci po powrocie do swego kraju stali się instruktorami przyszłych chińskich kosmonautów.

Przed wystawnie obchodzoną w październiku ubiegłego roku 50 rocznicą zwycięstwa chińskiej rewolucji socjalistycznej i proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej, w Pekinie opublikowana została oficjalna wypowiedź Zhang Lihui, urzędniczki kierującej działem badań i rozwoju w Chińskiej Korporacji Nauki i Technologii Kosmicznej, która zapowiedziała, że wkrótce na orbitę wokółziemską wyniesiony zostanie do próbnego lotu prototyp chińskiego załogowego statku kosmicznego. A pierwszy start chińskich kosmonautów zapowiedziała ona na pierwsze miesiące 2000 roku.

Powstało wówczas przypuszczenie, że chińskie najwyższe władze zechcą uczcić okrągłą rocznicę przeprowadzeniem próbnego lotu kosmicznego chińskiego statku załogowego, na razie bez załogi. Jednak ten pierwszy start opóźnił się, prawdopodobnie z powodu ogromnych zniszczeń, jakie powstały po potężnym wybuchu paliwa na kosmodromie w Jiuquan latem 1999 roku, choć oficjalne czynniki w ChRL zaprzeczały, jakoby zdarzył się taki wypadek. Start statku kosmicznego o nazwie Shenzhou doszedł do skutku dopiero 20 listopada ubiegłego roku. Na orbitę wokółziemska wyniosła go rakieta nośna typu Długi Marsz. Człon orbitalny statku skopiowany przez chińskich specjalistów na wzór zakupionego od Rosji statku kosmicznego Sojuz TM (obecnie wykorzystywanej w kosmonautyce rosyjskiej modyfikacji sprawdzonych statków Sojuz) przebył 14 okrążeń Ziemi w czasie 21 godzin, po czym wylądował w chińskim regionie Mongolia Wewnętrzna.

A teraz każdego dnia można spodziewać się startu pierwszych chińskich kosmonautów, dla których ukuto już oryginalną nazwę taikonautów, na orbitę wokółziemską. Program tego lotu ma kryptonim "Projekt 921-1" i według ambitnych założeń ma zostać wykonany przed nadejściem nowego tysiąclecia, czyli właśnie w najbliższym czasie.

Nie wiadomo jednak czemu miałoby służyć przeprowadzenie wyprawy kosmicznej chińskich kosmonautów. Czy nie przypomina to wyważania drzwi dawno już otwartych? Już przed wielu laty zapowiadano w Chinach, że w perspektywicznych planach miało być skonstruowanie własnego samolotu kosmicznego i stacji orbitalnej. Jednakże pewne jest, że nawet państwo tak ogromne i zasobne w potencjał ludzki i gospodarczy, jak Chiny, nie podoła samodzielnie takim zadaniom. W warunkach gospodarki na poły planowej, centralnie zarządzanej na socjalistyczną modłę, nawet zaawansowane kosmiczne technologie nie znajdą praktycznych zastosowań, nie przełożą się na dobrobyt przeciętnych obywateli. Pozostaną osiągnięciami wykorzystywanymi głównie w sferze propagandy. Chiński przemysł kosmiczny, nawet po tak spektakularnym sukcesie, jakim niewątpliwie byłoby wyniesienie chińskich kosmonautów na orbitę, raczej nie stanie się lokomotywą napędzającą rozwój zwykłych, ziemskich (chińskich?) technologii przemysłowych i nie uzyska takiego poziomu rozwoju, by móc znacząco wspomagać wzrost gospodarczy, a przecież o to ostatecznie powinno chodzić, a nie o propagandowe fajerwerki


Zdjęcie z gazety, przedstawiające statek Shenzhou po wylądowaniu
(Gazeta Wyborcza, styczeń 2000)

Marek Jarosiński


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec