Magazyn astronautyczny
STRONA GŁÓWNA
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa
Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Sojuz-4 i Sojuz-5 połączyły się na orbicie

Zanim jeszcze wystartował pierwszy statek kosmiczny pilotowany przez człowieka, inżynierowie Biura Konstrukcyjnego Siergieja Pawłowicza Korolowa zaczęli się zastanawiać nad kierunkami rozwoju kosmonautyki i nad nowymi konstrukcjami. Jedni optowali za przygotowaniem statku orbitalnego i stacji wokółziemskich, choć to najtrudniej było sobie wyobrazić, drudzy upierali się, by przede wszystkim lecieć na Księżyc, trzeci wybierali się na Marsa. A było to latem 1959 roku.

Ostatecznie, by nie zamykać drogi do żadnego z tych zamierzeń, postanowiono opracować urządzenia służące do łączenia dwóch lub więcej obiektów na orbicie wokółziemskiej, bo to było konieczne w każdym z wariantów rozwoju kosmonautyki. Problemem łączenia statków kosmicznych w locie orbitalnym zaczęła zajmować się grupa kierowana przez inżyniera Konstantina Fieoktistowa, któremu nawiasem mówiąc kilka lat później samemu udało się zająć miejsce w kabinie zmodernizowanego statku kosmicznego Woschod w składzie trzyosobowej załogi kosmonautów.

Pomysły były różne, rozpatrywano na przykład projekt wyposażenia statku kosmicznego w mechanizm rozwijający linę zakończoną pętlą, by jak na lasso "złapać" zbliżający się drugi statek kosmiczny. Zwyciężyła koncepcja nie tak spektakularna, ale jednak najprostsza, polegająca na łączeniu dwóch statków za pomocą węzła cumowniczego z wewnętrznym kanałem przejściowym. Pierwsze próby tych urządzeń zakończyły się fatalnie. Sojuz-1 już w chwilę po starcie 23 kwietnia 1967 roku miał tyle awarii, że natychmiast odwołano start drugiego statku tego typu zaplanowany na następny dzień. A podczas lądowania po jednodobowym locie orbitalnym pilot pierwszego Sojuza, kosmonauta Władimir Komarow, zginął w wyniku nie otworzenia się głównego spadochronu lądownika.

To co nie udało się podczas lotu Komarowa, udało się w locie automatycznym próbnych statków kosmicznych typu Sojuz ukrytych pod nazwą Kosmos-186 i Kosmos-188, które 30 października 1967 roku zostały połączone na orbicie wokółziemskiej. Udały się też następne próby w locie kosmicznym bezzałogowych Sojuzów nazwanych Kosmos-212 i Kosmos-213. Zostały one wyniesione na orbity wokółziemskie w kwietniu 1968 roku i udało się je połączyć ze sobą. Ale pół roku później radzieccy konstruktorzy znowu doznali porażki. Mimo niekończących się prac nad udoskonaleniem Sojuza, to co udawało się w lotach automatycznych, nie udało się w locie załogowym. Gieorgij Bieriegowoj, który wystartował 26 października 1968 roku na pokładzie Sojuza-3 miał połączyć się z wyniesionym poprzedniego dnia na orbitę bezzałogowym statkiem Sojuz-2, przejść na jego pokład i powrócić nim na Ziemię. To się nie powiodło. Bieriegowoj zbliżył się do Sojuza-2 na odległość 200 metrów, po czym przeszedł na ręczne sterowanie, ale nie udało mu się połączyć z oczekującym go Sojuzem-2. Powrócił na poprzednią orbitę i ponownie próbował przeprowadzić zbliżenie i połączenie, też bez rezultatu. Po pomyślnym wylądowaniu Bieriegowoja, jego czterodniową wyprawę orbitalną i tak w ZSRR okrzyknięto sukcesem, bo utrzymywano, że chodziło jedynie o przeprowadzenie lotu grupowego dwóch statków kosmicznych, nie informowano, że miały się one połączyć.

W tym samym czasie przygotowywano w ZSRR inne elementy wypraw księżycowych. Trenowała już pierwsza załoga kosmonautów mających przed Amerykanami stanąć na Księżycu, wypróbowano z jako takim powodzeniem statki typu Zond, czyli zmodyfikowane dla potrzeb lotów księżycowych Sojuzy i trwały prace nad przygotowaniem pierwszego startu rakiety nośnej N-1, która miała wynosić radzieckie statki załogowe na Księżyc. Jednakże ten pierwszy start N-1 21 lutego 1969 roku zakończył się fiaskiem. Rakietę wraz z dwoma podstawowymi segmentami załogowego statku księżycowego Ł-1 i Ł-3 w 70 sekund po rozpoczęciu lotu trzeba było zniszczyć w powietrzu, bowiem tylny przedział jej pierwszego stopnia z niewyjaśnionych przyczyn zaczął się palić. Stawało się jasne, że Rosjanom nie uda się wyprzedzić Amerykanów w prestiżowym wyścigu do Księżyca. Tym bardziej, że niedługo wcześniej, w grudniu 1968 roku trzej amerykańscy astronauci na pokładzie statku kosmicznego Apollo-8 bez najmniejszej awarii jako pierwsi ludzie okrążyli Księżyc i triumfalnie powrócili na ojczystą planetę. Amerykanie byli coraz bliżej pierwszego lądowania na naszym satelicie, a dla Rosjan ten wielki sukces był już w coraz większym stopniu nieosiągalny.

Wreszcie na styczeń 1969 roku zaplanowano w Związku Radzieckim przeprowadzenie lotu orbitalnego dwóch połączonych ze sobą załogowych statków kosmicznych Sojuz-4 i Sojuz-5. Pierwszy z nich z jednym kosmonautą, Władimirem Szatałowem wystartował 14 stycznia 1969 roku, a Sojuz-5 z trzyosobową załogą w składzie Borisa Wołynowa, Aleksieja Jelisiejewa i Jewgienija Chrunowa - dzień później. Pierwsze połączenie na orbicie dwóch załogowych statków kosmicznych przebiegło bez problemów technicznych. Konstruktorzy radzieccy nie zaryzykowali wypróbowania urządzenia cumowniczego z wewnętrznym kanałem przejściowym, odważyli się na to później, toteż po tym pierwszym połączeniu kosmonauci Sojuza-5 - A. Jelisiejew i J. Chrunow przeszli na pokład Sojuza-4, gdzie oczekiwał ich W. Szatałow, na zewnątrz połączonych statków kosmicznych przez otwartą przestrzeń kosmiczną. Wylądowali na Ziemi dzień później, a ich współtowarzysz startu, Boris Wołynow, powracał z orbity lądownikiem statku Sojuz-5 samotnie.

Kosmonautów biorących udział w udanej wyprawie kosmicznej Sojuz-4 - Sojuz-5 witano uroczyście 22 stycznia 1969 roku najpierw na moskiewskim lotnisku Wnukowo, a potem w Pałacu Zjazdów na Kremlu. Podczas przejazdu kawalkady samochodów przez Bramę Borowicką Kremla padły strzały zamachowca. 22-letni młodszy lejtnant Wiktor Iwanowicz Iljin, oficer niezawodowy, lecz z poboru, odsługujący obowiązkową służbę wojskową, postanowił dokonać zamachu na sekretarza generalnego KC KPZR L.I. Breżniewa w proteście przeciwko zbrojnej interwencji w Czechosłowacji latem 1968 roku. Pomylił jednak samochody i otworzył ogień z dwóch pistoetów jednocześnie do limuzyny, którą jechali uczestniczący w uroczystości powitania inni kosmonauci - Gieorgij Bieriegowoj, Walentina Tierieszkowa, jej mąż Andrian Nikołajew i Aleksiej Leonow. Oddał 16 strzałów zanim został obezwładniony i aresztowany. Osadzono go w szpitalu psychiatrycznym, gdzie bez wyroku i bez rozgłosu więziony był przez niemal 20 lat, do czasów gorbaczowowskiej pieriestrojki.

W lipcu 1969 roku pierwsi ludzie, astronauci Apollo-11, wylądowali na Księżycu. Numer moskiewskiej "Prawdy", organu KC KPZR, który ukazał się następnego dnia, poświęcony był w przeważającej części świętu narodowemu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej przypadającemu 22 lipca, w rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN. Tytułowa kolumna tej sztandarowej w owym czasie gazety w Związku Radzieckim szczegółowo relacjonowała wizytę w Polsce L.I. Breżniewa i przewodniczącego prezydium Rady Najwyższej ZSRR N. Podgornego. Informacja o jednym z najważniejszych wydarzeń XX wieku, lądowaniu Amerykanów na Księżycu zamieszczona została na jednej z dalszych kolumn i opatrzona jednym skromnym zdjęciem i równie skromnym tytułem: "Ziemianie na Księżycu". Zwróćmy uwagę: nie Amerykanie, a Ziemianie. A przecież po locie Gagarina prasa radziecka krzyczała nagłówkami, że bohaterskiego wyczynu dokonał człowiek radziecki.

Od tej pory w Związku Radzieckim twierdzono, że lądowanie ludzi na Księżycu to tylko niepotrzebna fanaberia, że Księżyc i inne ciała niebieskie można badać z pomocą bezzałogowych sond, a przyszłość kosmonautyki to wokółziemskie stacje orbitalne. Pracowano co prawda jeszcze (w tajemnicy) nad rakietą nośną N-1, ale kolejne trzy nieudane jej starty przypieczętowały klęskę radzieckiego programu księżycowego. I tak okazało się, że próby prototypów statków księżycowych Ł-1 i Ł-3 jakoby w ogóle nie miały miejsca, loty próbników Zond mieściły się w ramach bezzałogowych badań Księżyca, a udane połączenie na orbicie Sojuza-4 z Sojuzem-5 to przygotowanie do programu bliskoziemskich stacji orbitalnych Salut. Księżyc? Jaki Księżyc? Po co Księżyc? Czy ktoś kiedyś coś mówił o lądowaniu kosmonautów na Księżycu?

Gdy pierwsi Amerykanie, Neil Armstrong i Buzz Aldrin lądowali na Srebrnym Globie, Breżniew przygotowywał się akurat do odlotu do Warszawy świętującej 25-lecie PRL. Wiadomość o wielkim amerykańskim sukcesie wyprowadziła go z równowagi - widzieli to najbliżsi jego współpracownicy - wściekał się. Trudna to była do przyjęcia prawda, że Związek Radziecki pozostał w tyle za imperialistycznym amerykańskim mocarstwem. Trzy miesiące później Leonid Breżniew przemawiając na uroczystości odznaczenia siedmiu kosmonautów statków kosmicznych Sojuz-6, Sojuz-7 i Sojuz-8 ogłosił, iż "nauka radziecka uważa stworzenie stacji orbitalnych ze zmieniającymi się załogami za główny szlak człowieka w kosmos". I ani słowa o Księżycu.

Marek Jarosiński

Fragment książki "Tajemnice, które wyszły na jaw"


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec