Magazyn astronautyczny
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa
Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Pod koniec 1969 roku, w Biurze Konstrukcyjnym Wasilija Miszyna rozpoczęto prace nad skonstruowaniem stacji orbitalnej. Nazwano ją Salut, na cześć nieżyjącego już wtedy Jurija Gagarina. Miszyn był zdania, że stację należy zbudować z dwoma, a nie tylko jednym, węzłami cumowniczymi. Jednakże marszałek Dmitrij Ustinow nalegał, aby pierwsza stacja orbitalna miała warunki techniczne gorsze niż następne. Dlaczego? By wykazać stały postęp w radzieckiej technice kosmicznej. Toteż stacja orbitalna Salut-4 wyniesiona w przestrzeń kosmiczną - wybiegnijmy w przyszłość - w grudniu 1974 roku, została ogłoszona stacją orbitalną zmodernizowaną, a Salut-6, wyposażony w dwa węzły cumownicze, wyniesiony trzy lata później - stacją orbitalną drugiego pokolenia.

Wtedy, w roku 1969 wytężona praca specjalistów biura konstrukcyjnego dała oczekiwany rezultat. Już wiosną 1970 roku powstała dokumentacja techniczna, a wkrótce zbudowano pierwszy prototyp, zaczęły się naziemne próby poszczególnych podzespołów i systemów. Dużo w tej pracy pomogły wyniki długotrwałego, trwającego 18 dni, lotu orbitalnego statku kosmicznego Sojuz-9 przeprowadzonego w czerwcu 1970 roku. Radzieckie starania zmierzające do przewyższenia osiągnięć amerykańskich miały swoją siłę. Zaledwie niewiele ponad rok trwało konstruowanie, budowa i naziemne próby pierwszej stacji orbitalnej Salut. Powstawała w kombinacie metalurgicznym w Kujbyszewie, w którym wyprodukowano znaczną część radzieckich rakiet nośnych i statków kosmicznych. (Lokalizacja tego zakładu także przez wiele lat była czujnie strzeżoną tajemnicą). Z początkiem 1971 roku stacja przygotowana została do wyniesienia na orbitę.

Niestety, początki programu lotów kosmicznych z wykorzystaniem serii stacji orbitalnych Salut nie były najlepsze.
   19 kwietnia 1971 roku rakieta nośna Proton wyniosła pierwszą stację tego typu na orbitę wokółziemską. Trzy dni później miał wystartować Sojuz-10 z pierwszą, trzyosobową załogą stacji. Start z powodu drobnej awarii urządzeń startowych przeniesiono na następny dzień. Oczywiście, jak zwykle, nie podano tego faktu do wiadomości. Po upływie doby start się udał. Statek kosmiczny Sojuz-10 zbliżył się do stacji Salut i połączył się z nią. I co dalej? Przez całe lata w radzieckich publikacjach podawano, że zadaniem tego lotu kosmicznego było wypróbowanie nowego urządzenia cumowniczego z wewnętrznym lukiem przejściowym. Kosmonauta W. Szatałow, który brał udział w tej wyprawie pisał w swych wspomnieniach , że lot Sojuza-10 miał być próbą generalną przed startem następnego statku kosmicznego z załogą stacji.

A jak było naprawdę? Kosmonauci Sojuza-10 mieli wykonać długotrwały lot na pokładzie Saluta. Jednak po połączeniu za stacją nie mogli przejść na jej pokład. Nie udało im się otworzyć pokrywy włazu tunelu przejściowego. Po pięciu i pół godzinie lotu w zespoleniu ze stacją, polecono im z Ziemi odłączyć się i wylądować. Po wylądowaniu nieudana wyprawa kosmiczna w środkach masowego przekazu znowu była okrzyknięta jako nowy wielki radziecki sukces w kosmosie. Do następnego lotu przygotowywano również trzyosobową załogę kosmiczną - Aleksieja Leonowa, Walerija Kubasowa i Piotra Kołodina. Na kilka dni przed startem lekarze wykluczyli z przygotowań do lotu W. Kubasowa. To oznaczało, że nie poleci cała załoga. Wobec tego do wyprawy na pokład Saluta wyznaczono załogę rezerwową - dowódcę Gieorgija Dobrowolskiego, inżyniera pokładowego Władysława Wołkowa oraz inżyniera badacza Wiktora Pacajewa. Odrzuconym kosmonautom Leonowowi i Kubasowowi oraz Kołodinowi, dla którego miał to być pierwszy lot kosmiczny, było bardzo przykro z tego powodu. Nie wiedzieli, że wygrali życie.

Na orbitę wokółziemską Sojuz-11 wystartował 6 czerwca 1971 roku. Trzej kosmonauci, Dobrowolski, Wołkow i Pacajew spędzili na pokładzie Saluta spędzili aż 24 dni - ustanowili tym samym nowy rekord pobytu człowieka w kosmosie. Były w czasie tego lotu poważne problemy. Inżynier pokładowy W. Wołkow, cywil, ogłosił się - jako bardziej doświadczony kosmonauta - dowódcą załogi stacji orbitalnej. Ujawnił się tłumiony wcześniej konflikt Wołkowa z formalnym dowódcą, oficerem lotnictwa, Gieorgijem Dobrowolskim. Skłóconych członków załogi Sojuza-11 godził Główny Konstruktor, akademik Wasilij Miszyn. Rozmawiał z Ziemi z Wołkowem. To były trudne rozmowy. Któregoś dnia na pokładzie Saluta wybuchł niewielki pożar. Zapalił się przewód elektryczny. Kosmonauci rzucili się do niego, by stłumić ogień w zarodku. Gdy im się to udało, dopiero wówczas zdali sobie w pełni sprawę, co im zagrażało w hermetycznie zamkniętym niewielkim wnętrzu stacji. Przestraszyli się, chcieli natychmiast wracać na Ziemię. Znowu uspokajał ich Główny Konstruktor Miszyn.

29 czerwca załoga stacji zakończyła program pobytu na pokładzie Saluta, przeszła do swego statku i odłączyła go od stacji. Ziemia poinformowała kosmonautów, że wylądują krótko przed świtem 30 czerwca 1971 roku.

Sojuz-11 odbił od stacji, a cztery godziny później, już 30 czerwca, o godzinie 1.35, dowódca włączył silnik hamowania. Statek kosmiczny zszedł z orbity. I wówczas doszło do tragicznego wypadku. Na pół godziny przed czasem w układzie wentylacyjnym lądownika niespodziewanie otworzyły się zawory. Kosmonauci usłyszeli świst uciekającego powietrza. Być może w pierwszej chwili interpretowali ten dźwięk jako świszczący charakterystyczny szum radiostacji. Gdy zorientowali się, jaka jest prawdziwa przyczyna jego powstania, Wiktor Pacajew, zajmujący fotel inżyniera badacza, po lewej stronie dowódcy, zdążył odpiąć pasy przyciskające go do siedziska, rzucił się do nieszczelnego zaworu i próbował palcem zatkać wylot. Nie dosięgnął. Nie zdążył. Gwałtowne rozhermetyzowanie kabiny zabiło załogę statku kosmicznego.

Przez prawie 20 lat utrzymywano w tajemnicy fakt, iż w lądowniku Sojuza-11 mieli znajdować się inni kosmonauci.

Opuszczona stacja orbitalna Salut w październiku 1971 roku na impuls z Ziemi została wprowadzona w gęste warstwy atmosfery nad Oceanem Spokojnym, i spłonęła.

Marek Jarosiński
turystyka@planty.pl

Fragment książki "Tajemnice, które wyszły na jaw"


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec