Magazyn astronautyczny
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa
Nie dosięgnął

Kosmonauta próbował palcem zatkać otwór, przez który uciekało powietrze

W kwietniu 1971 roku na orbitę wokółziemską wprowadzona została pierwsza stacja orbitalna Salut. Wysłana do niej załoga statku kosmicznego Sojuz-10 z powodu awarii luku przejściowego nie mogła dostać się na pokład stacji. Kilka tygodni później przygotowano do pierwszego długotrwałego lotu orbitalnego drugą załogę. Na pokładzie Sojuza-11 mieli wystartować Aleksiej Leonow, Walerij Kubasow i Piotr Kołodin. Jednakże na kilka dni przed startem lekarze zagrodzili drogę w kosmos W. Kubasowowi, a to oznaczało, że nie polecą również dwaj pozostali kandydaci.

Wyznaczono więc do tego lotu załogę rezerwową. Ci, którzy to postanowienie wydali, nie podejrzewali nawet, że decydowali o życiu i śmierci. Kosmonauci Leonow i Kubasow oraz późniejszy pracownik Centrum Kierowania Lotem, Piotr Kołodin, którzy od czasu do czasu spacerują z rodzinami wzdłuż Muru Kremlowskiego na placu Czerwonym w Moskwie, zawsze przystają przy trzech tablicach pamiątkowych, pod którymi spoczywają prochy ich przyjaciół. Przystają zwykle dłużej niż inni.

Nowa załoga Sojuza-11 sformowana została w składzie: dowódca Gieorgij Dobrowolski, inżynier pokładowy Władysław Wołkow oraz inżynier badacz Wiktor Pacajew. Na orbitę wokółziemską Sojuz-11 wystartował 6 czerwca 1971 roku. Po przyłączeniu statku do stacji orbitalnej Salut, kosmonauci przeszli do jej wnętrza - przeprowadzili taką operację po raz pierwszy w historii. Byli pierwszą załogą pierwszej stacji orbitalnej. Spędzili na jej pokładzie aż 24 dni - ustanowili tym samym nowy rekord pobytu człowieka w kosmosie.

Były w czasie tego lotu poważne problemy. Inżynier pokładowy W. Wołkow, cywil, ogłosił się - jako bardziej doświadczony kosmonauta - dowódcą załogi stacji orbitalnej. Ujawnił się tłumiony wcześniej konflikt Wołkowa z formalnym dowódcą, oficerem lotnictwa, Gieorgijem Dobrowolskim. Skłóconych członków załogi Sojuza-11 godził Główny Konstruktor, akademik Wasilij Miszyn. Rozmawiał z Ziemi z Wołkowem. To były trudne rozmowy. Któregoś dnia na pokładzie Saluta wybuchł niewielki pożar. Zapalił się przewód elektryczny. Kosmonauci rzucili się do niego, by stłumić ogień w zarodku. Gdy im się to udało, dopiero wówczas zdali sobie w pełni sprawę, co im zagrażało w hermetycznie zamkniętym niewielkim wnętrzu stacji. Przestraszyli się, chcieli natychmiast wracać na Ziemię. Znowu uspokajał ich Główny Konstruktor Miszyn.

29 czerwca załoga stacji zakończyła program pobytu na pokładzie Saluta, przeszła do swego statku i odłączyła go od stacji. Ziemia poinformowała kosmonautów, że wylądują krótko przed świtem 30 czerwca 1971 roku. Sojuz-11 odbił od stacji o godzinie 21:25 czasu moskiewskiego. Cztery godziny później, już 30 czerwca, o godzinie 1:35, dowódca włączył silnik hamowania. Statek kosmiczny zszedł z orbity. W wyznaczonym czasie rozdzielił się na części. Lądownik z załogą zaczął opadanie na Ziemię. Statek wszedł w gęste warstwy atmosfery, odstrzelona została pokrywa zasobnika ze spadochronami. Rozwinął się spadochron wyciągający, którego działanie wydobyło z zasobnika główny spadochron hamujący. Jego otwarcie sprowadziło lądownik do powolnego opadania w powietrzu z nieznacznym kołysaniem. Automat odstrzelił niepotrzebną już tarczę ochrony termicznej lądownika, uchwyty spadochronu przemieściły się, nadały kabinie symetryczne podwieszenie pod czaszą. Do powierzchni Ziemi zostało nie więcej niż 4-5 km.

A łączności z załogą ciągle nie ma - kosmonauta W.A. Szatałow nagrywał reportaż, który miał być odtworzony w porannych wiadomościach radia i telewizji. - Grupa poszukiwania informuje, że silniki łagodnego lądowania zadziałały prawidłowo. śmigłowce opuszczają się razem ze statkiem. Ludzie biegną do lądownika... Dlaczego nie podnosi się pokrywa włazu? Ja jeszcze prowadzę reportaż. Grupa poszukiwania jest już przy aparacie. Naczelnik grupy sam podnosi właz... Widzi kosmonautów siedzących w swoich fotelach. Ale... oni nie dają żadnych znaków życia... Nie żyją... Taśma magnetowidu ciągle się obraca, ale brak mi słów. Cisza...

Natychmiast powołano komisję rządową do wyjaśnienia przyczyn wypadku. Jej członkowie już kilka godzin później byli na miejscu tragedii. Podeszli do stojącego samotnie w kazachstańskim stepie lądownika. Dokładnie obejrzeli go ze wszystkich stron. Specjaliści medycyny kosmicznej przeprowadzili oględziny zwłok kosmonautów - zastygli oni w nienaturalnych pozach w fotelach na swoich roboczych miejscach i wyglądali jakby nie doznali uszkodzeń. Lądownik także nie miał żadnych zauważalnych z zewnątrz uszkodzeń. Wykluczało to hipotezę o przebiciu ścian statku przez mikrometeoryt. Więc jaka przyczyna? Co spowodowało śmierć załogi Sojuza-11? Kabinę statku z miejsca lądowania przewieziono do zakładu doświadczalnego i poddano drobiazgowemu przeglądowi. Przeprowadzono badania i eksperymenty, które wyjaśniły przyczynę tajemniczej śmierci załogi statku kosmicznego.

Otóż, na dużej wysokości rzędu 100-120 km nad Ziemią, w momencie rozdzielenia Sojuza na części, jeszcze przed wejściem lądownika w gęste warstwy atmosfery, doszło do niespodziewanego rozhermetyzowania kabiny załogowej. Odpalenie sworzni wybuchowych oddzielających lądownik od reszty statku wywołało krótkotrwałe przeciążenie. Ono było przyczyną uszkodzenia jednego z zaworów wychodzących na zewnątrz kabiny statku. Z gniazda zaworu wyskoczyła niewielka kulka zamykająca jego wylot. Zawór otworzył się o wiele za wcześnie (przypomnijmy – na wysokości 100-120 km), podczas gdy powinien otworzyć się dopiero na wysokości około 5 km nad Ziemią – dla wyrównania ciśnienia między mieszaniną gazową wypełniającą kabinę a otoczeniem.

Drobiazgowe analizy ułożenia zwłok w fotelach w kabinie lądownika oraz zapis dźwiękowy pokładowego magnetofonu rejestrującego rozmowy członków załogi pozwoliły odtworzyć przebieg tragicznego w skutkach wypadku. W kabinie gwałtownie zaczęło spadać ciśnienie. Kosmonauci usłyszeli ostry gwizd uciekającego powietrza. W pierwszej chwili interpretowali ten dźwięk jako charakterystyczny świszczący szum radiostacji. Ale gwizd przeraźliwie nasilał się. Gdy zorientowali się, jaka jest prawdziwa przyczyna jego powstania, Wiktor Pacajew, zajmujący fotel inżyniera badacza, po lewej stronie dowódcy, zdążył odpiąć pasy przyciskające go do siedziska, rzucił się do nieszczelnego zaworu i próbował palcem zatkać wylot. Ale było już za późno - przypuszczalnie w tym momencie stracił przytomność, bo na jego twarzy znaleziono podskórną wybroczynę powstałą na chwilę przed śmiercią. Nie dosięgnął do zaworu. Nie zdążył.

Trudno pojąć dlaczego kosmonauci nie uruchomili ręcznego mechanizmu zamknięcia zaworów. Mieli na to czas. Niewiele go mieli, ale mogli skorzystać z tej szansy. Mogło się udać. Być może zapomnieli o tej możliwości albo w ogóle o niej nie wiedzieli, przeoczyli to w szkoleniu. Może sparaliżował ich strach... Zginęli w wyniku dekompresji. Jej efektem jest ostry, duszący głód tlenowy. Ciała kosmonautów w końcowej fazie rozhermetyzowania kabiny lądownika uległy w jednej chwili mumifikacji, próżnia kosmiczna gwałtownie wyssała z nich płyny ustrojowe. Odkrycie przyczyny wypadku było ogromnym zaskoczeniem dla rosyjskich specjalistów techniki kosmicznej, twórców Sojuza. Konstrukcja zaworów była przecież skrupulatnie przemyślana. Miały one nieskomplikowaną budowę. Działały dotąd bez zastrzeżeń. Sprawdzano je wielokrotnie podczas prób naziemnych i w kosmosie. Nie zawiodły jeszcze nigdy. Ich otwieranie przebiegało etapowo, cały czas pod kontrolą automatyki. Co więcej, także niezliczone późniejsze próby sprawności symulujące warunki, w jakich doszło do uszkodzenia zaworów w kabinie Sojuza-11, nie ujawniły ani jednego przypadku nieprawidłowego działania.

W następnych statkach kosmicznych serii Sojuz zmodernizowano konstrukcję zaworów i udoskonalono mechanizm oddzielania lądownika od reszty statku. Wprowadzono także zalecenie, aby kosmonauci przywdziewali skafandry kosmiczne przed najbardziej ryzykownymi operacjami technicznymi podczas lotu orbitalnego - przed startem, połączeniem z innym obiektem na orbicie oraz przed lądowaniem.

Urny z prochami załogi Sojuza-11 z honorami wojskowymi złożono w Murze Kremlowskim na placu Czerwonym w Moskwie. W uroczystościach żałobnych, na polecenie prezydenta USA Richarda Nixona, udział wziął astronauta amerykański Thomas Stafford. Nazwiskami kosmonautów nazwano kratery na Księżycu.


Załoga statku kosmicznego Sojuz-11 w kabinie lądownika (od lewej): Wiktor Pacajew, Gieorgij Dobrowolski i Władysław Wołkow. W momencie katastrofy to Pacajew próbował powstrzymać ucieczkę powietrza z lądownika Sojuza.


Awaria wydarzyła się właśnie w tym momencie - rozdzielenia statku kosmicznego Sojuz-11 na części. Na Ziemi wyląduje tylko środkowy element konstrukcji - lądownik

Marek Jarosiński
turystyka@planty.pl

Fragment książki "Tajemnice, które wyszły na jaw"


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec