W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7
Razem ze Skylabem spadała kamera filmowa zagubiona przez astronautów
W historii kosmonautyki zdarzało się już, że szczątki obiektów kosmicznych opadały w przypadkowych miejscach. W końcu lat siedemdziesiątych Amerykanie mieli plan podniesienia na wyższą orbitę stacji orbitalnej Skylab zamieszkałej w latach 1973-74. Miało się to stać z pomocą samolotu kosmicznego. Niestety pierwszy jego start opóźniał się, a podwyższona aktywność Słońca w 1979 roku spowodowała rozszerzenie ziemskiej atmosfery, co przyspieszyło upadek stacji Skylab.
Amerykański radarowy system ostrzegania NORAD śledził przez cały czas lot stacji orbitalnej, a nawet rejestrował obecność w przestrzeni kosmicznej kamery filmowej, także powoli spadającej, zagubionej przez jedną z załóg Skylaba. Rząd Stanów Zjednoczonych potwierdził zobowiązania zawarte w artykule VII układu o wykorzystaniu przestrzeni kosmicznej z roku 1967 oraz konwencji podpisanej w roku 1972 przewidujących odpowiedzialność państw za wyrządzenie obcemu państwu szkód spowodowanych działalnością w przestrzeni kosmicznej. Przygotowano się na ewentualność wypłaty odszkodowań za wyrządzone przez szczątki Skylaba szkody.
9 lipca 1979 roku stacja orbitalna Skylab zaczęła spadanie w atmosferze Ziemi. Na kilka godzin przed upadkiem jej szczątków w Stanach Zjednoczonych wstrzymano komunikację lotniczą. W ostatniej fazie upadku Skylab wpadł w bezładne koziołkowanie, zaczął rozgrzewać się i żarzyć, aż wreszcie rozpadł się na części. Szczątki opadły do Oceanu Indyjskiego i na bezludna część Australii obejmując obszar o długości 3860 km i szerokości 64 km. Największy ze szczątków ważący dwie i pół tony spadł do Oceanu Indyjskiego w pobliżu brzegów Australii. Wyliczono, że gdyby runął na ląd, wybiłby krater głębokości aż 30 m. Elementy, które opadły na terytorium Australii nie wyrządziły żadnych szkód. Największy fragment znaleziono na fermie w miejscowości Rollin, miał metrową średnicę i ważył pół tony. Jeszcze przez kilka miesięcy mieszkańcy Australii znajdowali odłamki Skylaba. Jeden z australijskich dziennikarzy poszukujący szczątków stacji znalazł kawał aluminium o masie około 80 kg. Innym zadziwiającym znaleziskiem były dwa kuliste zbiorniki stacji wykonane z tytanu, które w swoim wnętrzu zawierały jeszcze sprężony azot. Odkryto je także w pobliżu Rollin w miejscu, skąd wcześniej specjaliści NASA zabrali dwa zbiorniki tlenu.
W sierpniu 1986 roku Rosjanie wynieśli na wysoką orbitę prawie 500 kilometrów nad powierzchnią Ziemi zużytą już stację orbitalną Salut-7 z przyłączonym do niej modułem Kosmos-1686. Obliczano, że jej opadanie z tak wysokiej orbity będzie trwało osiem lat. Jednak już po niecałych pięciu latach Salut-7 zbliżył się do Ziemi.
7 lutego 1991 roku zespół wszedł w atmosferę naszej planety i coraz wyraźniej tracił wysokość. Ostatni sygnał z pokładu Saluta-7 Ziemia odebrała, gdy obniżył on lot do wysokości 88 kilometrów - później łączność zanikła. Zespół orbitalny, prawie nienaruszony, runął z prędkością ponad 20 tysięcy kilometrów na godzinę w niezamieszkały na szczęście masyw górski Andów w Ameryce Południowej, na terytorium Argentyny, niedaleko od granicy z Chile.

Stacja Skylab, sfotografowana przez jedną z powracających na Ziemię załóg
Marek Jarosiński
turystyka@planty.pl