Magazyn astronautyczny
STRONA GŁÓWNA
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa
Tajna historia ZSRR.
Tow. W.I. Lenin o statku kosmicznym

W strasznych latach zawieruchy Rewolucji Październikowej, do Włodzimierza Iljicza Lenina, przywódcy partii bolszewików zgłosił się inżynier - entuzjasta podróży międzyplanetarnych Friedrich Arturowicz Cander. Miał niemieckie nazwisko, imię też, jako że wywodził się z Niemców, którzy jeszcze w XVII wieku emigrowali z przeludnionych wsi niemieckich na rosyjskie bezkresy, gdzie czekała na nich leżąca odłogiem ziemia.
Inżynier został przez wodza rewolucji przyjęty. Przedstawił mu swój zaskakujący projekt skonstruowania silnika rakietowego i statku kosmicznego do lotu na obce planety.
- A wy pierwsi polecicie? - zapytał Lenin z pobłażliwym uśmieszkiem.
- Inaczej nie myślę - odrzekł entuzjasta bez wahania. - Powinienem dać przykład, a za mną polecą inni.
Lenin wysłuchawszy pioniera kosmonautyki życzył mu szczęścia i obiecał wsparcie finansowe jego prac.
Po tym spotkaniu - jak pisała radziecka gazeta "Prawda" z 26 sierpnia 1981 roku, z czasów świetności ZSRR - Cander jeszcze energiczniej pracował nad projektem wypraw międzyplanetarnych. No, natchniony słowami wielkiego Lenina, ma się rozumieć. Jednak Lenin ocenił go jako cudaka, któremu z lekka pomieszało się w głowie, bo na natchnieniu słowami wodza się skończyło. Cander, podobnie jak inni pionierzy techniki, przymierał głodem. Zachowały się sprawozdania kasowe moskiewskiej fabryki im. M.W. Frunzego z 1923 roku, na których odnotowano potrącenia 1 proc. z wypłaty każdego pracownika na rzecz inżyniera Candera konstruującego silnik rakietowy dla statków kosmicznych. Cander pracował w tej fabryce na wydziale wykonującym silniki lotnicze M-26.
Kilka lat później skonstruował silnik rakietowy OR-1. Nawiązał wówczas znajomość z nim młody inżynier, konstruktor szybowca SK-3 i awionetki SK-4, Siergiej Pawłowicz Korolow, który myślał o wykorzystaniu silnika rakietowego w swoich konstrukcjach. Prace nad napędem odrzutowym zespoliły Candera i Korolowa z innymi entuzjastami nowej techniki - B. Czeranowskim, J. Pobiedonoscewem, M. Tichonrawowem.
Zainteresowali oni tymi pracami paramilitarną Organizację Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwchemicznej (Osoawiachim). Dostali z przeznaczeniem na pracownię piwnicę domu nr 19 przy ulicy Sadowo-Spasskiej w Moskwie i tak w 1931 roku powstała Grupa Badania Napędu Odrzutowego (GIRD). Rok później na czele GIRD-u stanął Siergiej Korolow. Działalność grupy zaczął finansować Wydział Wynalazczości Wojskowej Armii Czerwonej. Pieniędzy jednak ciągle brakowało. Entuzjaści żyli na krawędzi ubóstwa. I pracowali, pracowali, pracowali w tej ciemnej piwnicy.
Współtowarzysze zauważyli, że Friedrich Cander w stołówce kupuje najtańsze dania. Korolow, szef grupy GIRD zaproponował składkę wszystkich pracowników na opłacenie lepszych posiłków dla inżyniera. Cander odtąd dalej płacił za obiad 7 kopiejek, a otrzymywał danie za 35 kopiejek. I nadziwić się nie mógł, że nagle w stołówce jedzenie tak się zmieniło.
Jednak lepsze jedzenie nie polepszyło ogólnego stanu jego zdrowia. Miał ledwie czterdzieści kilka lat, ale biedne, głodne lata młodości, ciężka, często przez wiele dni nieprzerwana praca wyniszczyły go. Przyjaciele wprost zmusili go do wyjazdu do sanatorium do Kisłowodska. Skierowanie załatwił mu Siergiej Korolow.
Współpracownicy z GIRD-u odprowadzili go na dworzec. Nie dopilnowali go jednak, nie spostrzegli się, że z obsesyjnej oszczędności Cander wykupił bilet trzeciej klasy. Jak wyglądał wagon pasażerski trzeciej klasy rosyjskich kolei tamtych lat zapewne trudno nam sobie wyobrazić, ale wiadomo jedno - że podczas tej kolejowej podróży do sanatorium podupadły na zdrowiu Cander zaraził się tyfusem i do Kisłowodska dojechał w ciężkim stanie. Tam leczono go, ale bezskutecznie. Cander w izbie szpitalnej bredził o silnikach odrzutowych, błagał, by przewieźć go do Moskwy, w gorączce powtarzał słowo: Mars, Mars...
Umarł w Kisłowodsku 28 marca 1933 roku.
Po upływie niemalże 100 lat od rozmowy Candera z Leninem na temat statku kosmicznego okazało się, że to Lenin, a nie Cander, był ogarnięty nierealną ideą i przy tym - niestety - nie był on tylko nieszkodliwym maniakiem. Natomiast prace nikomu wówczas nieznanego inżyniera F.A. Candera, Rosjanina wywodzącego się z niemieckich osadników, w znaczącym stopniu przyczyniły się do rozwoju techniki rakietowej, która przez dziesiątki lat w drugiej połowie XX wieku podtrzymywała wielkomocarstwową pozycję Związku Radzieckiego szantażującego niemal cały świat groźbą zmasowanego uderzenia jądrowego. Dorobek Candera był też początkiem drogi, jaką przebył Siergiej Pawłowicz Korolow - od szefa grupy GIRD, poprzez udział w kierownictwie Naukowo-Badawczego Instytutu Napędu Odrzutowego, okres zbrodniczych represji stalinowskich, aresztowanie, pobyt w więzieniu i łagrze na Kołymie, aż po kierowanie przez niego radzieckim programem kosmicznym w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych minionego wieku XX.

* * *


Rozmowa z Canderem nie była dla Lenina jedyną okazją do zapoznania się z ideą lotów kosmicznych. Z listem w sprawie komunikacji międzyplanetarnych zwrócili się do niego, no cóż - jakby to nazwać? - powiedzmy, że nowo poznani przyjaciele Konstantego Eduardowicza Ciołkowskiego.
Gdy zimą 1919 roku do jego domu w Kałudze wdarli się zaczadzeni rewolucyjnym entuzjazmem, ale i rozwścieczeni czerwonoarmiści i zaczęli z furią szukać w nim ukrytej broni, szpiegów i kontrrewolucjonistów lub kogokolwiek, kto nadawałby się do natychmiastowego rozstrzelania, Ciołkowski nie stracił głowy - w przenośni i dosłownie. Zachował się przytomnie i ostudził żądnych krwi bojowników rewolucji... wykładem na temat wykorzystania rakiet do podróży międzyplanetarnych. Zapoznawszy się z nim zdetonowani rewolucjoniści poniechali swojej ofiary, zwracając swe proletariackie oburzenie na burżujów. Wystosowali do wodza rewolucji list o treści: Po wysłuchaniu wykładu naukowca-samouka w Kałudze przy ulicy Brutusa, zebranie rewolucyjnych żołnierzy i marynarzy, członków grupy specjalnej do walki z kontrrewolucją postanowiło zwrócić się do towarzysza Lenina, do Rady Komisarzy Ludowych oraz do Rządu Robotniczo-Chłopskiego z prośbą o przykładanie większej wagi do komunikacji międzyplanetarnej tak, aby rewolucyjny proletariat dotarł do każdego asteroidu, na którym nigdy nie było burżuja. Przelewaliśmy naszą krew nie po to, aby światowa burżuazja jeździła rakietami wte i wewte, a my, rewolucyjni ludzie pracy musieli chodzić tylko piechotą.

Marek Jarosiński



Konstanty Eduardowicz Ciołkowski w bibliotece swojego w domu w Kałudze


Konstanty Eduardowicz Ciołkowski w bibliotece swojego w domu w Kałudze



Rysunek  silnika konstrukcji Friedricha Candera OR-1 i portret inżyniera


Rysunek silnika konstrukcji Friedricha Candera OR-1 i portret inżyniera


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec