Magazyn astronautyczny
STRONA GŁÓWNA
ARTYKUŁY
Niewidzialny kokon

Rosjanie lecieli na Księżyc

Pierwsza Załoga

Tow. Lenin o statku kosmicznym

Nawet Ameryce zabrakło wyobraźni

Nie chciał umierać jako samobójca

Wybrani spośród milionów

Ucieka tlen!

Odyseja Kosmiczna - Finał

Misje roku 2002

Rok 1986

Chińska kosmonautyka

Amerykanin w saunie z komunistą

Tylko wzlot

Czy żyje? Nadaje sygnały?

Iwan Iwanowicz przed Gagarinem

Hubble po raz czwarty

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra

12 minut kosmicznego mrozu

Z Kosmosu na dno oceanu

Swięty Mikołaj Istnieje!

Szum wokół
STS-113


Życie przywiezione z Księżyca

Nie udało się sfilmować

Sądzicie, że będę mniej kochał Gagarina?

Garść pyłu księżycowego

Miało być lądowanie radzieckich kosmonautów na Księżycu

Telefon z Moskwy

W przypadkowych miejscach spadł Skylab i Salut-7

Breżniew się zdenerwował

Kierowca zginął przez pomyłkę

Pierwsza radziecka stacja orbitalna

Nie dosięgnął

Start Challengera

Ognista smuga

LUDZIE
ASTRONAUTYKI
W. S. Warłamow

H. Titow

J. L. Ross

D. A. Tito

S. Krikalow

W. N. Bondarienko

J. H. Glenn

W. W. Tierieszkowa

Tylko Wzlot

Początek roku 1961 zdawał się zapowiadać, że pierwszym człowiekiem w kosmosie będzie Amerykanin. 31 stycznia tego pamiętnego roku Stany Zjednoczone pomyślnie przeprowadziły lot balistyczny Mercury MR-2 z wykorzystaniem rakiety nośnej Redstone, przygotowanej przez zespół kierowany przez byłego hitlerowskiego konstruktora rakiet V-2 Wernhera von Brauna.

Była ta rakieta udoskonaloną wersją V-2 i służyć miała do przenoszenia bomb atomowych na odległości do 320 km, co było niezbyt imponującym osiągnięciem w świetle możliwości ówczesnego amerykańskiego lotnictwa strategicznego. Wykorzystanie jej do pierwszych lotów kosmicznych pozwoliło kontynuować prace nad nią, bo w przeciwnym razie byłyby one zapewne przerwane. W styczniu 1958 roku właśnie tego typu rakieta nośna wyniosła na orbitę pierwszego amerykańskiego satelitę Explorer 1.

Jej możliwości wystarczały na wyrzucenie kabiny załogowej Mercury jedynie na wysokość ok. 180-190 kilometrów, bez wprowadzenia jej na orbitę. Kabina mogła jedynie zatoczyć dosyć stromy łuk po krzywej balistycznej i po kilkunastominutowym wzlocie opaść w wody oceanu. I tak przebiegały pierwsze amerykańskie loty kosmiczne, najpierw próbne, a potem dwa z astronautami.

Pierwsza amerykańska próba bezzałogowego lotu kabiny Mercury, jednak z wykorzystaniem rakiety Atlas, poniosła fiasko 19 lipca 1960 roku. Mercury MA-1 eksplodował w 65 sekundzie po starcie. Druga próba, 21 listopada 1960 roku, z wykorzystaniem rakiety Redstone, również zakończyła się niepowodzeniem. Kabina bezzałogowego Mercury MR-1 za wcześnie oddzieliła się od rakiety nośnej.

Dopiero lot Mercury MR-2 był udany. Kabina wzleciała po krzywej balistycznej i po kilkunastu minutach wodowała. Jej pasażerem był ulubieniec ośrodka rakietowego Cape Canaveral na Florydzie "astronauta" szympans o imieniu Ham. W lutym 1961 roku pomyślnie przeprowadzono bezzałogowy wzlot balistyczny Mercury MA-2.

Na 28 kwietnia 1961 roku wyznaczony został pierwszy wzlot balistyczny amerykańskiego astronauty Alana Sheparda. Gdy przygotowania do tego długo oczekiwanego startu były w toku, nagle ze Związku Radzieckiego wystartował statek kosmiczny Wostok z kosmonautą Jurijem Gagarinem, który wykonał pierwszy orbitalny lot kosmiczny całkowicie okrążając Ziemię.

Amerykańskie zamiary przeprowadzenia lotu balistycznego okazały się nieporównywalne z wielkim radzieckim sukcesem. Tak więc przeprowadzony 5 maja 1961 roku wzlot kabiny Mercury MR-3 z Alanem Shepardem na pokładzie nie miał wydźwięku, o jaki chodziło Amerykanom. Kabina kosmiczna nazwana przez astronautę "Freedom 7" ("Wolność", cyfra 7 była symbolem siedmioosobowej grupy amerykańskich astronautów) osiągnęła wysokość 186 kilometrów, po czym, zgodnie z programem przedsięwzięcia, nie weszła na orbitę, lecz opadła po torze balistycznym i wodowała po 15 minutach i 22 sekundach lotu.

Bardzo dobrze zadbano o bezpieczeństwo astronauty. Nie tylko podczas startu istniało wiele zabezpieczeń na wypadek nawet poważnych awarii, ale także po wodowaniu astronauta miał do dyspozycji wyposażenie umożliwiające przeżycie w razie trudności z odnalezieniem kabiny kosmicznej w bezkresie oceanu. W wyposażeniu kabiny Mercury była nadmuchiwana łódź, apteczka, lusterko do odbijania promieni słonecznych, rakiety sygnalizacyjne, zestaw do odstraszania rekinów, przenośna radiostacja, lina nylonowa, urządzenia do odsalania wody morskiej i gwizdek.

Zwykle oczekiwanie amerykańskich astronautów na ewakuację trwało od kilkunastu minut do kilku godzin, zazwyczaj jednak bardzo krótko. Tym niemniej przygotowywano astronautów do samodzielnego radzenia sobie w wypadku, gdyby jakieś przyczyny spowodowały opóźnienie ewakuacji. Statek kosmiczny przystosowany był do długotrwałego utrzymywania się na wodzie. Już w momencie uderzenia o jej powierzchnię otwierały się nadmuchiwane automatycznie pływaki nie tylko stabilizujące kabinę na falach oceanu, ale także ustawiające ją we właściwym, jedynym bezpiecznym dla astronauty położeniu - wierzchołkiem stożkowatej konstrukcji do góry.

Sieć elektryczna statku kosmicznego Mercury zapewniała zapas energii na 12 godzin po wodowaniu, co pozwalało umilić astronaucie czas oczekiwania przy działającej klimatyzacji i oświetleniu elektrycznym. Zapas pożywienia składał się z pasty mięsno-owocowej w tubkach i woreczkach plastikowych, tabletek cukru oraz z żelaznej racji około 3 litrów wody pitnej w butelkach z rurkami.

Zważywszy jednak, że amerykańska flota atlantycka zaangażowana w akcję ewakuacji astronauty składała się z 24 okrętów oraz dziesiątków samolotów i śmigłowców, jej personel stanowiło 15 tysięcy osób, a przebiegiem lotu kosmicznego interesował się prezydent USA, najwyższe władze państwowe USA, najwyższe dowództwo wojskowe i miliony Amerykanów, astronauta nie miał okazji do zbyt długiej samotności w oczekiwaniu na podniesienie go na pokład okrętu ewakuacyjnego.

Po wylądowaniu Sheparda witano go w Ameryce triumfalnie jak wielkiego bohatera kosmosu, by przynajmniej takimi propagandowymi zabiegami zatrzeć gorycz opóźnienia w stosunku do Rosjan. Po nadzwyczajnym sukcesie udanego lotu orbitalnego Jurija Gagarina, kilkunastominutowe wzniesienie się Amerykanina na wysokość dorównującą zaledwie perygeum (181 km) orbity pierwszego Wostoka nikogo nie mogło zadziwić ani zachwycić.

Podczas drugiego amerykańskiego wzlotu balistycznego kabiny Mercury MR-4 astronaucie Virgilowi Grissomowi przydarzył się niebezpieczny wypadek. Jego kabina kosmiczna zatonęła wskutek przedwczesnego odstrzelenia włazu, przez który przelała się do wnętrza woda. Astronauta o mało nie utonął, uratowała go załoga jednego ze śmigłowców ratowniczych

Kabina Mercurego MR-4 została wydobyta z dna oceanu po wielu latach - dopiero w 1999 roku, już jako obiekt muzealny.

Marek Jarosiński


KSIĄŻKI
"Tajemnice, które wyszły na jaw"
"Tajemnice, które wyszły na jaw"

"Krzyk w kosmosie"
"Krzyk w kosmosie"

"Jak zaginać nauczycieli"
"Jak zaginać nauczycieli"


Page Design © CYFRANET & Maciej Myśliwiec
All Rights Reserved

Page optimized for IE 5.0 and NN 4.72
Best quality in 800x600 or 1024x768
E-mail Maciej Myśliwiec